niedziela, 25 stycznia 2015

4.Nie wierzę!

*Leon*
Obudziłem się o 8.00~Za dwie godziny mamy samolot do Paryża~pomyślałem i postanowiłem obudzić Violę żeby zdążyła.
 -Violu-powiedziałem i lekko pocałowałem dziewczynę, a ona zaczęła otwierać swoje zaspane oczy.
 -Która jest godzina?-zapytała zachrypniętym głosem
 -8.00
 -To po co mnie budzisz tak wcześnie?
 -Bo za 2 godziny mamy samolot, a ty nie jesteś ubrana, ani spakowana.
 -Zdążę-odwróciła się na drugi bok-Zaraz co?!-najwidoczniej zrozumiała co powiedziałem, bo zerwała się i pobiegła do łazienki biorąc wcześniej naszykowany zestaw. Wybiegła z łazienki po 30 minutach, aż sam się zdziwiłem. Wyjęła szybko swoją walizkę jak i moją i zaczęła pakować swoje ubrania, a ja swoje. Po 40 minutach byliśmy spakowani więc ja poszedłem się ubrać, a Viola zrobić śniadanie, bo mieliśmy jeszcze 50 minut. Szybko się naszykowałem i zbiegłem na dół gdzie pięknie pachniało.Viola naszykowała naleśniki.Mmm... Zasiadłem do stołu, a Violetta podała mi talerz z jedzeniem i chciała odejść, ale zaciągnąłem ją za nadgarstek i wylądowała na moich kolanach.
 -A ty gdzie się wybierasz?-Zapytałem
 -Do kuchni, bo nie jestem głodna.-Objaśniła i już chciała wstać, ale ją  przytuliłem i siedziała.
 -Musisz jeść,bo śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia.

2 komentarze: